Wspierane przezEU

Londyńskie Boże Narodzenie - skąd wzięły się znane tradycje?

Świąteczny Londyn to miasto z wiekową tradycją i niezwykłym blaskiem. Poznamy historie norweskiej choinki na Trafalgar Square, wiktoriańskich crackersów i słynnych witryn Fortnum & Mason. To właśnie tu Karol Dickens pisał swoją "Opowieść wigilijną". Ale pod warstwą świateł i dekoracji kryje się coś więcej. Bożonarodzeniowe zwyczaje Londynu to mieszanka historii, lokalnych ciekawostek i szczypty magii. Zapraszamy, by poznać te historie i poczuć prawdziwą magię świątecznego Londynu.

Culture • History • 9 min. czytania

Co roku londyńczycy z zaskoczeniem obserwują, jak Boże Narodzenie - i cała jego świąteczna otoczka - zaczyna się coraz wcześniej. Niektórzy narzekają, że za rok ozdoby zawisną już w lipcu. Trwa też dyskusja (trochę na siłę), czy to w ogóle można jeszcze nazwać Bożym Narodzeniem (spokojnie, można!). Do tego dochodzi pogarszająca się jakość czekoladek Quality Street, których nazwa brzmi coraz bardziej ironicznie. Niezależnie od opinii mieszkańców, co roku jakaś mniej znana celebrytka zapala świąteczne światła, wprowadzając Londyn w magiczny nastrój. Pojawiają się wtedy LED-owe śnieżynki, czuć przenikliwy chłód, a marchewki i pasternak nagle królują w warzywniakach. No i oczywiście wraca Mariah Carey - jakby przywołana pierwszym mrozem.


Dla turystów Londyn ma jednak prawdziwy zimowy urok - taki, który docenimy, gdy nie musimy przeciskać się przez Oxford Circus w godzinach szczytu. Targi tętnią życiem, West End lśni, a miasto z zapałem - czasem nawet zbyt dużym - oddaje się świątecznemu szaleństwu. Ale pod całym tym blaskiem kryje się coś starszego, dziwniejszego i znacznie bardziej londyńskiego. To historyczne osobliwości i szczęśliwe zbiegi okoliczności, które pomogły ukształtować współczesne Boże Narodzenie. Właśnie takie ciekawostki nasi przewodnicy uwielbiają opowiadać podczas spacerów.


Sprawdź nasze Free Tours w Londynie -->

Usiądźcie wygodnie – tak jak przy kominku, z fioletową papierową koroną na głowie! Świąteczny Londyn to znacznie więcej niż tylko wystawy sklepowe i dekoracje na głównych ulicach. To prawdziwa skarbnica historii, wpływów i niezwykłych tradycji, które miasto zbierało przez wieki. Niektóre przybyły z zewnątrz, inne narodziły się tutaj. A przynajmniej jedna z nich wiązała się z małą, kontrolowaną eksplozją!


Choinka na Trafalgar Square


Choinka na Trafalgar Square to jeden z najsłynniejszych świątecznych symboli Londynu. Stoi w samym sercu miasta, w jednej z jego najbardziej rozpoznawalnych lokalizacji. Można ją podziwiać od 4 grudnia do 5 stycznia. W tym roku ta piękna tradycja obchodzi już 79. rocznicę!


Norweski świerk, jak sama nazwa wskazuje, pochodzi z Norwegii. Ale jego historia może Was zaskoczyć! To drzewko jest prezentem od narodu norweskiego, w podziękowaniu za brytyjskie wsparcie podczas II wojny światowej. Kiedy Norwegia była pod nazistowską okupacją, zarówno król Haakon VII, jak i jego rząd przebywali na wygnaniu w Londynie. Monarcha początkowo mieszkał u króla Jerzego VI – w Pałacu Buckingham – zanim przeniósł się dalej na zachód, do Kensington. Haakon wielokrotnie nadawał audycje radiowe z Norweskiego Kościoła św. Olafa w Rotherhithe. Tam też często modlił się wraz z rodziną. Po zakończeniu wojny brytyjski pancernik bezpiecznie przetransportował go do domu. To drzewko jest więc pięknym symbolem bliskiej przyjaźni i silnych więzi między oboma narodami.


Tradycja choinki, choć dziś mocno zakorzeniona w brytyjskich świętach, przywędrowała do Wielkiej Brytanii z Niemiec. Spopularyzowała się w połowie XIX wieku, głównie za sprawą królowej Wiktorii i jej męża, księcia Alberta. Oboje, z niemieckimi korzeniami, słynnie pozowali z własną choinką na zamku Windsor. Społeczeństwo szybko uznało: skoro to dobre dla rodziny królewskiej, to i dla nas! Pomysł rozprzestrzenił się błyskawicznie. Wkrótce w każdym domu stał już świąteczny świerk.


Choinka na Trafalgar Square to więc nie żaden starożytny brytyjski zwyczaj. To raczej bogata tradycja, która łączy niemieckie korzenie, wiktoriański entuzjazm i norweską wdzięczność. Dziś dopełnia ją współczesny londyński spektakl, będący aktem świątecznej dyplomacji. Co ciekawe, w 1947 roku pierwsza powojenna choinka wymagała specjalnego pozwolenia od Ministerstwa Paliw na oświetlenie. Powodem było ścisłe racjonowanie energii elektrycznej. W tym roku na szczęście oświetlenie jest już zapewnione. Uroczyste zapalenie świateł odbędzie się 4 grudnia o 17:00.


Gdzie zobaczycie choinki? Największą na Placu Trafalgar. Inne wysokie choinki znajdziecie na placu Covent Garden i przed Royal Exchange.


Świąteczny Cracker


Nie tylko brukselka jest tradycyjnym elementem świąt. 25 grudnia usłyszycie też głośne „bum”! Mowa o świątecznych crackerach – ozdobnych i wybuchowych tekturowych tubach. Brytyjskie rodziny kupują ich około 150 milionów rocznie. Rozrywa się je we dwoje. W środku znajdziecie małą chmurkę dymu i żart, który raczej nie bawi. Czasem jest tam też miniaturowa łamigłówka albo – z przyczyn znanych tylko producentom – para nożyczek do paznokci. Skąd wzięła się ta dziwna tradycja?


Oczywiście, Londyn! Wracamy do epoki wiktoriańskiej (Wiktoria panowała w latach 1837-1901). To wtedy cukiernik Tom Smith z Clerkenwell, zainspirowany podróżą do Paryża, wprowadził na brytyjski rynek bonbon – migdał w cukrze, zawinięty w bibułkę. W ciągu kilku lat jego pomysł ewoluował. Migdał zniknął, zastąpiły go zabawki i drobiazgi. Smith dodał też „trzask”: do środka włożył wąski pasek z niewielką ilością prochu. Kiedy dwie osoby rozrywają krakers, tarcie zapala pasek i wytwarza ten satysfakcjonujący (lub alarmujący) trzask.


Świąteczne krakersy zawierają też obowiązkową papierową koronę. Noszą ją niechętni członkowie rodzin w całym kraju. Jej korzenie mogą tkwić w starszych zwyczajach ludowych, jak Noc Trzech Króli (Twelfth Night). To część szerszej tradycji, gdzie na jeden dzień odwraca się hierarchia, a błazen na krótko staje się królem. Skoro mowa o królach – firma Tom Smith Crackers nadal istnieje. Wśród jej klientów jest sam król Karol III. Firma otrzymała pierwszy Królewski Nakaz (Royal Warrant) w 1906 roku i wciąż go posiada. Wystarczy jednak wejść do dowolnego londyńskiego supermarketu. Pudełka krakersów świątecznych własnej marki pojawią się przed tobą szybciej, niż zdążysz strzelić!


Gdzie kupić: Christmas crackers znajdziecie w większości sklepów. Ceny są bardzo różne – od luksusowych zestawów w Harrodsie, po tańsze, ale równie zabawne opcje w Tesco. Jeśli wybieracie się na świąteczny obiad do pubu, z pewnością znajdziecie je też na stole.


Witryny świąteczne Fortnum & Mason


Chociaż zakupy nie były głównym celem świąt, dziś z pewnością je definiują. Brytyjczycy wydają rocznie blisko 30 miliardów funtów na prezenty! Święta i konsumpcjonizm idą w parze – na dobre i na złe. Dla handlu to idealna okazja do tworzenia wystawnych, tematycznych dekoracji i wystaw. Jednak nic nie jest tak charakterystyczne dla Londynu jak luksusowy dom towarowy Fortnum & Mason i jego świąteczne witryny.


Fortnum & Mason, założony w 1707 roku, początkowo był sklepem spożywczym. Co ciekawe, to właśnie oni wynaleźli słynne Scotch egg! Z czasem rozszerzyli swój asortyment o szeroki wybór luksusowych produktów. Podobnie jak firma Tom Smith (producent Christmas crackers), Fortnum & Mason posiada Royal Warrant. Dlatego nad ich drzwiami wejściowymi zobaczycie lwa i jednorożca. To symbole Anglii i Szkocji, pochodzące z królewskiego herbu. Jeśli te dwa stworzenia strzegą wejścia do sklepu, oznacza to, że ma on oficjalną aprobatę królewską.


Fortnum & Mason od dawna jest ściśle związane z Bożym Narodzeniem. O jego świątecznym charakterze pisał już Charles Dickens w artykule opublikowanym w Boże Narodzenie 1845 roku: „Fortnum and Mason na Piccadilly to zawsze piękny i zadziwiający sklep. Wypełniony jest kulinarnymi przysmakami z całego świata. Wczoraj był to prawdziwy bajkowy pałac, raj dla księcia Przystojniaka, pełen cukierków, francuskich śliwek i cukru jęczmiennego. Wielu, wielu młodych ludzi będzie jutro chorych, jeśli połowa tych słodyczy sprzedanych wczoraj zostanie pochłonięta dzisiaj.”


Co roku, już od października, wielu pracowników pracuje niczym świąteczne elfy. Przygotowują oni kultowe wystawy okienne. Ich odsłonięcie to zawsze medialne wydarzenie. W tym roku królują jednorożce, narwale i pracowite myszy polne. Wszystko to na tle śniegu, sosen i fajerwerków. Niektóre elementy wystawy są ruchome: płatki śniegu wirują, statki żeglują po wzburzonych morzach, a myszy na małych dźwigach zapalają świąteczne świece.


Niektóre z wystaw Fortnum nawiązywały nawet do świątecznej historii Londynu. Na przykład, w 2014 roku okna nawiązywały do tzw. Frost Fayres. Były to hałaśliwe jarmarki zimowe, które dawniej odbywały się na zamarzniętej Tamizie. Miało to miejsce głównie między XVII a XIX wiekiem, a ostatni jarmark odbył się w 1814 roku. Rzeka nie zamarznie w najbliższym czasie. Jeśli jednak szukacie prawdziwie świątecznego nastroju, wystawy Fortnum to jedno z najbardziej niezawodnych źródeł świątecznej radości w Londynie.


Gdzie się udać: Fortnum & Mason znajdziemy przy 181 Piccadilly. Ich witryny najpiękniej wyglądają wieczorem, gdy zapada zmrok. Koniecznie zobaczmy też wystawy w innych miejscach: Annabel’s, sklepie z zabawkami Hamleys oraz Cartier.


Opowieść wigilijna


Zimą 1843 roku Charles Dickens i jego rodzina przeżywali trudny czas. Jego ostatnia powieść, Martin Chuzzlewit, nie sprzedawała się dobrze. Do tego żona Catherine spodziewała się ich piątego dziecka. Mimo tych trudności, w zaledwie sześć tygodni napisał Opowieść wigilijną. Na zawsze odmienił oblicze Świąt Bożego Narodzenia – ich tradycje i atmosferę. Książka ostro krytykuje skąpstwo. Duchy przeszłych, teraźniejszych i przyszłych świąt ukazują Ebenezerowi Scrooge'owi – starszemu biznesmenowi i głównemu bohaterowi – konsekwencje jego samolubnego postępowania. Pokazują też uderzającą nierówność społeczną w wiktoriańskiej Anglii. Dickens przemierzał zimowe londyńskie noce, pokonując wiele mil, aby dopracować fabułę. Mijał slumsy, więzienia dla dłużników i przytułki. Wszystko to podsycało moralny ogień jego książki. Według jego szwagierki, Dickens był tak pochłonięty pisaniem, że „płakał, śmiał się, znowu płakał i ekscytował się w niezwykły sposób”.


Sceny Dickensa nie brały się znikąd - to był Londyn, który znał doskonale. Opowieść wigilijna doskonale oddaje ponurą atmosferę wiktoriańskiego Londynu. Kantory wokół Cornhill, sklepy drobiarskie na Leadenhall Market, przytułki w Camden i Holborn, spowite mgłą zaułki City - wszystkie te obrazy znajdziemy w Opowieści wigilijnej. Między innymi dlatego Opowieść wigilijna zyskała taką moc. To nie była tylko świąteczna opowieść. Była też mapą moralnej geografii Londynu, która zachęcała najbogatszych, by zwrócili uwagę na ludzi mijanych na ulicy.


Książka wyprzedała się w jeden dzień. W ciągu kilku tygodni powstały nieautoryzowane adaptacje teatralne, a datki na cele charytatywne znacznie wzrosły. Zwrot „Wesołych Świąt” nagle stał się powszechny. Co ciekawe, jego pierwsze udokumentowane użycie miało miejsce wieki wcześniej. Dziś Opowieść wigilijna to wciąż stały element świątecznego repertuaru. Oglądamy ją w przedstawieniach na żywo i w licznych adaptacjach telewizyjnych. Choć wszyscy wiemy, że Muppety: Opowieść wigilijna to i tak najlepsza wersja! 


Londyn Dickensa na szczęście nie zniknął. Czeka, byśmy go razem odkryli i poznali jego historie. Pamiętajcie jednak: nie spodziewajcie się dickensowskiego białego Bożego Narodzenia! W mieście nie padał śnieg 25 grudnia od 1999 roku.




Gdzie się wybrać? Zobaczymy wąskie uliczki wokół Cornhill. Przejdziemy się po wiktoriańskim Leadenhall Market. Odwiedzimy też znakomite Muzeum Dickensa w Bloomsbury, które mieści się w dawnym domu pisarza. Dołączając do naszego City of London tour, przeniesiecie się wprost do dickensowskiego Londynu! Na koniec być może polecimy Wam przytulny pub na grzane wino.


Na koniec…


Czy wiesz, że Boże Narodzenie zostało w Londynie faktycznie odwołane w połowie XVII wieku? W 1647 roku Parlament, zdominowany przez purytanów, ogłosił, że święta w Anglii „nie powinny być już obchodzone”. Uznano je za zbyt ekstrawaganckie i radosne. Jeśli więc w tym roku będziecie cieszyć się Bożym Narodzeniem w Londynie - jego światłami, choinkami, jarmarkami, naszymi tourami, a nawet corocznym powrotem Mariah Carey - pomyślcie o tych, którzy żyli w tamtych czasach. Wtedy wszelkie uroczystości były oficjalnie zakazane.

Powiązane historie

Pociąg metra londyńskiego z rozmytym ruchem wjeżdżający na peron stacji Baker Street z ceglanymi ścianami.

Practical Tips • 3 min. czytania

Jak poruszać się po Londynie: porady i wskazówki

Fasada Teatru St Martin's w Londynie nocą, z czerwonymi neonami, klasycznymi kolumnami i ludźmi na chodniku.

Culture • Practical Tips • 4 min. czytania

Top 5 miejsc na teatr w Londynie

Cztery nalewaki piwa Fuller's (London Pride, Chiswick Bitter) i dwa kufle piwa na barze w pubie. Tabliczka 'Coming Soon'.

Practical Tips • Food • 5 min. czytania

7 najlepszych pubów w centrum Londynu

Czerwony piętrowy autobus na ulicy obok czerwonej budki telefonicznej i budynku z flagą Union Jack w Londynie.

Culture • Practical Tips • 4 min. czytania

7 pamiątek, które warto przywieźć z Londynu

Zakrzywiona, szklana fasada nowoczesnego drapacza chmur, odbijająca błękitne niebo i białe chmury, widziana z dołu.

Culture • Practical Tips • 4 min. czytania

Londyn dla oszczędnych - 5 miejsc wartych zobaczenia (poza muzeami)

Najlepsze darmowe i płatne wycieczki

© 2025 Walkative. Wszystkie prawa zastrzeżone.